W całej Polsce, od wielkich miast po mniejsze ośrodki, Misteria Męki Pańskiej gromadzą co roku tysiące uczestników. Rozmach scenografii, dopracowana reżyseria, światło, muzyka i kostiumy – wszystko to sprawia, że współczesne inscenizacje coraz częściej przypominają spektakle teatralne na wysokim poziomie artystycznym. Powraca więc pytanie: czy wciąż są one przede wszystkim formą modlitwy i duchowej refleksji, czy już religijnym widowiskiem?
O komentarz poprosiłam ks. mgr Grzegorza Gruszeckiego, proboszcza parafii Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Żywcu.
"Tradycja Misterium Męki Pańskiej rozpoczęła się w XI wieku kiedy ludzie zauważyli, że Misteria są wspaniałą formą edukacji ale również przeżywania swojej wiary. Można powiedzieć, że w XIV wieku miało miejsce swoiste apogeum przeżywania Misterium.W tym czasie Misteria nie dotyczyły tylko sądu, męki i ukrzyżowania Chrystusa - dotyczyły różnych historii biblijnych. Były one popularne w całej Europie, wykraczały poza mury kościoła na miejskie place.
Zauważono, że społeczeństwo potrzebowało przestrzeni gdzie nie tylko można się modlić ale również przeżywać, zobaczyć, współuczestniczyć - być niejako realnymi świadkami tego o czym słyszeli w kościele od kapłana. Pamiętajmy, że w tamtych czasach społeczeństwo było niewykształcone. Ludzie nie potrafili ani czytać, ani pisać. Księgi były niezwykle drogie, stać na nie było tylo bardzo bogatych ludzi. W tym przypadku Kościół pełnił również rolę instytucji edukacyjnej - najczęściej właśnie poprzez sztukę w rozumieniu ogólnym. "
Historia, jak podkreśla duchowny, pokazuje, że Misteria od początku łączyły w sobie wymiar duchowy i teatralny. Były odpowiedzią na potrzebę przeżywania wiary wszystkimi zmysłami. W świecie, w którym słowo pisane było dobrem luksusowym, obraz i gest stawały się narzędziem katechezy.
W rozmowie ks. Gruszecki wielokrotnie wracał do kwestii emocji – elementu nieodłącznego w opowieści o męce Chrystusa. Dramat biczowania, droga krzyżowa, ukrzyżowanie – to obrazy uniwersalne, poruszające także tych, którzy nie identyfikują się z katolicyzmem. Cierpienie, niezależnie od kontekstu religijnego, pozostaje doświadczeniem głęboko ludzkim.
"Człowiek jest istotą wielowymiarową - posiada nie tylko umysł, rozum ale również - a może nawet przede wszystkim - emocje i uczucia. Jednak te emocje trzeba obudzić. " - mówi ksiądz Gruszecki
Czy zatem misteria są tradycją narzuconą przez Kościół? Proboszcz z Żywca stanowczo temu zaprzecza :
"Gdyby Misteria były przykazem obowiązkowym to z pewnością nikt by na nie nie przyszedł" - uśmiecha się ksiądz Gruszecki - "Ta tradycja rozrosła się tak mocno,że w czasie niektórych misterów pokazywano na przykład historię miast - to wszystko wynika z ludzkiej potrzeby"
W Żywcu Misterium, znane jako Pasja Beskidzka, od lat przyciąga tłumy. Amfiteatr wypełnia się do ostatniego miejsca – nawet jeśli wiosenne wieczory bywają chłodne. Około trzech tysięcy osób, przedstawicieli różnych pokoleń, wspólnie uczestniczy w wydarzeniu, które dla jednych jest duchowym przeżyciem, dla innych – poruszającym spektaklem.
"Amfiteatr gdzie odbywa się Pasja Beskidzka zawsze jest pełny. Zbiera się około trzech tysięcy ludzi, w różnym wieku.Mimo tego, że przecież bywa dość zimno w tym okresie, oni przychodzą, bardzo tego potrzebują - inaczej nie było by ich tam. Historię oczywiście każdy zna ale jeśli jest ona pokazana pięknie, artystycznie, w odpowiedniej oprawie, przez wszystkie składowe sztuki, to przeżywanie tej historii staje się dużo głębsze niż tylko podczas czytania tekstu czy rozważań w budynku kościoła."
Różnica między lekturą a scenicznym przedstawieniem wydaje się tu kluczowa. Tekst czytany w domowym zaciszu angażuje wyobraźnię; scena natomiast nadaje mu ciało, głos i ruch. Opowieść przestaje być abstrakcją – staje się doświadczeniem.
Nie sposób jednak uniknąć pytania: czy w tej formule nie kryje się ryzyko przesunięcia akcentu z modlitwy na spektakl?
"Jest to kwestia bardzo indywidualna. Jeśli ktoś przychodzi na Pasję zobaczyć spektakl to będzie dla niego spektakl, jeśli ktoś przychodzi zanurzyć się w modlitwie to będzie dla niego modlitwa. Należy jednak pamiętać o wzajemnym szacunku na takich wydarzeniach - dla wszystkich zebranych oraz osób które Misterium przygotowywały." - trudno nie zgodzić się ze słowami księdza Gruszeckiego.
W kontekście publicznego charakteru misteriów przywołałam fragment Ewangelii według św. Mateusza (6,5–6), w którym Jezus przestrzega przed ostentacyjną modlitwą. Słowa Kazania na Górze wydają się nawoływać do ciszy i ukrycia.
" Musimy umieścić te słowa w czasie.Chrystus był Żydem praktykującym, uczestniczył w życiu religijnych. Te słowa Kazania na Górze padły gdy Chrystus widział ostentacyjne modlitwy uczonych w piśmie którzy modlili się na pokaz. Widział w tym brak autentyczności i rozgraniczał modlitwę indywidualną oraz wspólnotową. Jedno z drugim nigdy się nie wykluczało jednak Chrystus w swoich słowach przestrzega by nie było w tym ostentacyjności skierowanej na zwrócenie na siebie ludzkiej uwagi."
Granica między świadectwem a demonstracją pozostaje cienka. Jeszcze wyraźniej widać ją w odniesieniu do praktyk znanych z Filipin, gdzie w Wielki Piątek niektórzy wierni poddają się samobiczowaniu i symbolicznemu ukrzyżowaniu. Obrzędy te – krytykowane przez lokalnych hierarchów – budzą w Europie zdumienie, a nierzadko sprzeciw.
"Dla społeczeństwa w Europie te praktyki są niezrozumiałe. Samobiczowanie, ranienie się, poddawanie się cierpieniu i uszkodzeniom ciała dla Nas Europejczyków jest nie do przyjęcia. Należy jednak spojrzeć na to zjawisko przede wszystkim kulturowo - jest to tradycja tamtejszego ludu wynikająca prawdopodobnie z pewnych ich zwyczajów. Wiemy, że te osoby poprzez całą tę procedurę wchodzą w swoisty rodzaj transu który być może jest im potrzebny czy emocjonalnie czy też kulturowo. Istnieje również pewna obawa, że na takie widowiska przynajmniej część ludzi przychodzi po to, żeby zobaczyć właśnie okaleczonych ludzi zamiast by przeżywać Misterium."
Rozmowa zeszła również na temat sztuki i jej odpowiedzialności. Gdzie przebiega granica wolności twórczej w odniesieniu do religii?
"Ta granica leży w bardzo widocznym miejscu - tam gdzie tracimy szacunek do drugiego człowieka. Jeśli artysta nie liczy się z uczuciami swoich odbiorców - a przecież odbiorcą może być każdy - to wtedy to już nie jest sztuka tylko prowokacja która dzieli i prowadzi do nienawiści.Sztuka jest po to by człowiek zbliżał się do człowieka niezależnie od wyznawanej religii czy pochodzenia."
Być może właśnie w tym napięciu – między sceną a ciszą, między emocją a kontemplacją – kryje się istota współczesnych misteriów. Nie są one ani wyłącznie widowiskiem, ani jedynie modlitwą. Są przestrzenią, w której każdy uczestnik odnajduje własny sposób przeżywania tej samej historii.
Marzena Wendzel - Łabęcka