W polskiej części Karpat życie od wieków wyznaczały dwie siły: surowy rytm natury i porządek roku liturgicznego Kościoła rzymskokatolickiego. Religijność nie była dodatkiem do codzienności — była jej osią. Dlatego Wielki Post, poprzedzający najważniejsze święto chrześcijaństwa — Wielkanoc — stawał się czasem głębokiej przemiany, która obejmowała nie tylko duszę, lecz także dom, kuchnię i wspólnotę.
Cisza po ostatkach
Wszystko zaczynało się od ostatków — wtorkowych zabaw poprzedzających Środę Popielcową. Był to jednak śmiech podszyty świadomością nieuchronnego końca. O północy następował symboliczny „pogrzeb basów”. Ze skrzypiec i kontrabasów zdejmowano struny, instrumenty zamykano w skrzyniach. Muzyka milkła. Razem z nią milknąć miała radość karnawału.
Zakaz tańców i wesel obowiązywał bezwzględnie. Jedynym dźwiękiem dopuszczalnym w tym czasie była prosta, surowa melodia piszczałki jednootworowej, zwanej wielkopostną. Jedyne śpiewanie jakie można było usłyszeć to pieśni o Męce Pańskiej — wielozwrotkowym, śpiewanym przez kobiety przy codziennych pracach. To one przechowywały opowieść o cierpieniu i nadziei.
Rytuały przejścia
Dawniej pojawiali się też mięsopustnicy -mężczyźni którzy po wsi nosili kukłę symbolizującą karnawał. Ścinano jej głowę, a następnie wrzucano do wody. Gest ten, przypominający późniejsze topienie Marzanny, oznaczał definitywne pożegnanie czasu zabawy i wejście w okres skupienia.
Wielki Post był czasem wyraźnego ograniczenia. Skromniej się ubierano, skromniej jadano. Przed Środą Popielcową kobiety szorowały naczynia popiołem, usuwając z nich wszelki tłuszcz — znak dobrobytu, który w nadchodzących tygodniach ustępował miejsca powściągliwości.
Kuchnia przednówka
Postny stół Żywiecczyzny był prosty, momentami surowy. Mięso, i tak rzadkie w dawnej wiejskiej diecie, znikało niemal całkowicie. Wielki Post zbiegał się z okresem przednówka — czasem, gdy zapasy zimowe topniały, a nowe plony pozostawały jeszcze w sferze nadziei.
Podstawą jadłospisu był żur z mąki owsianej lub jęczmiennej, ziemniaki gotowane i pieczone oraz kapusta. Na wodzie z kiszonej kapusty przyrządzano kwaśną polewkę, zabielaną mlekiem lub mąką. Było to pożywienie oszczędne, lecz wystarczające, by przetrwać do wiosny.
Między wiarą a dawnym kultem natury
Ludowa obrzędowość Wielkiego Postu nosiła ślady starsze niż chrześcijaństwo. Obok motywów religijnych trwały echa pierwotnego kultu sił przyrody, która co roku zwycięża zimową martwotę. Poszczególne tygodnie nazywano: wstępny, bioły, corny, kwietny i wielgi — jakby każda faza była kolejnym krokiem ku odrodzeniu.
Wielki Post na Żywiecczyźnie nie był jedynie okresem liturgicznym. Był społecznym, wspólnym doświadczeniem ciszy. Czasem, gdy góry — milczące i surowe — zdawały się współbrzmieć z człowiekiem, który wstrzymywał muzykę, ograniczał stół i kierował myśli ku temu, co najważniejsze.
Marzena Wendzel - Łabęcka