Pająki ludowe widujemy w skansenach, muzeach, w sklepach z rękodziełem i na starych fotografiach. Ale mimo to, że zdają się reliktem przeszłości to wciąż są osoby które je wykonują. O historii pająków ludowych i ich tworzeniu rozmawiałam z Marzeną Luterek-Czyż.
Red. : Skąd wzięła się Pani pasja do tworzenia pająków ludowych? Czy pamięta Pani moment, w którym powstał pierwszy?
Marzena Luterek-Czyż : Moja droga do pająków ludowych była raczej powolnym odkrywaniem niż jednym nagłym momentem. Od zawsze bliskie były mi rzeczy robione z sercem, dawne tradycje i to, co niesie w sobie pamięć naszych przodków. Z pająkami ze słomy i bibuły pierwszy raz zetknęłam się w skansenach. Zrozumiałam wtedy, że to coś więcej niż dekoracja — to mały kosmos zbudowany z prostych materiałów, unoszący się pod sufitem, pełen symboliki i głębszych znaczeń. Mój pierwszy pająk powstał z ciekawości i potrzeby spróbowania. Nie był idealny, ale pamiętam dobrze to uczucie, kiedy zawisł pod sufitem i nagle ożył przy delikatnym ruchu powietrza.
Red. : Czy sztuki wykonywania pająków nauczyła się Pani od kogoś z rodziny lub ze swojej miejscowości, czy raczej odkryła ją Pani samodzielnie?
Marzena Luterek-Czyż : Nie miałam w rodzinie nikogo, kto przekazałby mi tę umiejętność. Uczyłam się sama – z książek, archiwalnych zdjęć, rozmów z ludźmi, którzy pamiętali jeszcze takie dekoracje z dawnych domów. To była trochę droga poszukiwań i składania wiedzy z różnych źródeł.
Red. : Jakie materiały wykorzystuje Pani najczęściej w swojej pracy? Czy są to tradycyjne surowce, takie jak słoma, bibuła czy groch?
Marzena Luterek-Czyż : Najczęściej pracuję z tymi samymi materiałami, z których korzystano dawniej – słomą, papierem, bibułą, grochem, ptasimi piórami. Słoma ma w sobie coś niezwykłego: jest lekka, ciepła w kolorze i pięknie odbija światło. Dawniej symbolizowała dostatek i urodzaj – nic więc dziwnego, że właśnie z niej budowano pająki, które miały przynosić domowi pomyślność.
Staram się, żeby materiały pozostały możliwie naturalne i proste, bo właśnie z tej prostoty bierze się cały urok pająków.
Red. : Czy w Pani twórczości ważne jest odtwarzanie dawnych wzorów, czy pozwala sobie Pani także na własne interpretacje i nowe formy?
Marzena Luterek-Czyż : Bardzo szanuję dawne wzory i często do nich wracam, bo są jak zapis pewnej tradycji i wrażliwości. Ale jednocześnie pozwalam sobie na własne interpretacje. Traktuję pająki trochę jak żywą formę – coś, co może się zmieniać i rozwijać, zachowując przy tym swoje korzenie. Moje własne interpretacje to na przykład linia pająków kwiatowych, które idealnie pasują do wnętrz w stylu rustykalnym, albo nieco romantycznym. Barwię papier akwarelami lub gwaszem, suszę go, potem tworzę z niego kwiaty, a następnie buduję lekkie, wiszące kompozycje – małe ogrody unoszące się w powietrzu.
Red. : Ile czasu zajmuje wykonanie jednego pająka ludowego – od pomysłu do gotowej dekoracji?
Marzena Luterek-Czyż : To zależy od wielkości i stopnia skomplikowania. Mniejsze formy mogą powstać w kilka godzin, ale większe konstrukcje wymagają często wielu dni pracy.
Red. : Czy tworzenie pająków wymaga szczególnych umiejętności lub cierpliwości, których nie widać na pierwszy rzut oka?
Marzena Luterek-Czyż : Zdecydowanie tak. Tworzenie tej dekoracji wymaga dużej dokładności, uważności, ale przede wszystkim cierpliwości.
Red. : Jaką rolę pełniły pająki w tradycyjnych wnętrzach wiejskich domów? Czy wiązały się z nimi jakieś wierzenia lub zwyczaje?
Marzena Luterek-Czyż : Pająki były kiedyś nie tylko barwną ozdobą wiejskich izb, która wynikała z potrzeby koloru w szarych pomieszczeniach. Zawieszano je pod sufitem, najczęściej nad stołem lub w centralnym miejscu domu, a czasem w pobliżu tzw. świętego kąta. Miały przynosić szczęście, zapewniać dostatek, chronić dom. Znane było powiedzenie: „Pająk nie kąsa, ino pod powałą pląsa. Szczęśliwy ten dom, gdzie pająki są”. Dekoracje te pojawiały się przy ważnych okazjach – na święta, wesela czy inne ważne rodzinne wydarzenia.
Red. : Czy zauważa Pani dziś rosnące zainteresowanie tym elementem sztuki ludowej wśród młodszych pokoleń?
Marzena Luterek-Czyż : Tak, i bardzo mnie to cieszy. Coraz więcej ludzi szuka dziś rzeczy prawdziwych, tworzonych z sercem i związanych z tradycją. Pająki wracają do współczesnych wnętrz, czasem w nowej formie, ale nadal niosą ze sobą tę samą symbolikę.
Red. : Czy prowadzi Pani warsztaty lub spotkania, podczas których uczy innych tej tradycyjnej techniki?
Marzena Luterek-Czyż : Jedną z najważniejszych części mojej pracy są warsztaty tworzenia pająków. Spotkania przy wspólnym stole mają w sobie coś bardzo pierwotnego i pięknego. Właśnie w taki sposób dawniej powstawały te dekoracje – kobiety spotykały się razem, często śpiewały, rozmawiały i tworzyły.
Wiedza o tej tradycji najlepiej przekazywana jest z rąk do rąk.
Red. : Który z wykonanych przez Panią pająków jest dla Pani szczególnie ważny lub ma ciekawą historię?
Marzena Luterek-Czyż : Każdy pająk ma w sobie inną opowieść, ale szczególnie pamiętam te pierwsze większe konstrukcje krystaliczne. Były dla mnie pewnym przełomem – momentem, kiedy zrozumiałam, że mogę budować coraz bardziej rozbudowane formy i że ta praca naprawdę mnie prowadzi.
Red. : Czy w trakcie pracy nad pająkami inspiruje się Pani konkretnymi regionami, wzorami lub dawnymi tradycjami?
Marzena Luterek-Czyż : Tak, często zaglądam do dawnych wzorów z różnych regionów Polski. Każdy z nich ma trochę inną formę i charakter. Te regionalne różnice są niezwykle inspirujące.
Red. : Jaką radę dałaby Pani ludziom, którzy chcieliby zacząć swoją przygodę z tworzeniem pająków ludowych?
Marzena Luterek-Czyż : Przedr wszystkim – zaczynać od prostych wzorów i nie obawiać się pierwszych prób. Tworzenie pająków wymaga cierpliwości i uważności, ale jednocześnie przynosi ogromną satysfakcję. Cieszy mnie radość uczestniczek i uczestników moich warsztatów, szczególnie tych, którzy wcześniej nie mieli do czynienia z rękodziełem, kiedy po kilku godzinach, często monotonnej pracy, kończą tworzyć swój mały niezwykły wszechświat, pełen głębokiej symboliki i ludowej mądrości naszych przodków.