Rozległa geograficzna drogą złudzenia. W dniach 29–31 marca na Żywiecczyźnie doświadczono się, doświadczenie kultury – jej materialnych śladów i niematerialnych sensów - można skrócić dystanse skuteczniej niż środki transportu. Region odwiedziła delegacja kenijskich muzealników: Joyce Kabacho Kinyanjui, kierowniczka programów publicznych, Mwanaima Salim, główny kurator Narodowych Muzeów Kenii w Nairobi oraz Fatma Twahir, główny kurator NMK Fort Jesus w Mombasie. Towarzyszyła im dr hab. Aleksandra Łukaszewicz – ekspertka ds. kultura i facylitatorka współpracy Polska–Kenia, pełniąca funkcję pilota pilota i tłumacza.
Wizyta na Żywiecczyźnie stanowi fragment szerokiej podróży studyjnej Narodowego Muzeów Kenii po Polsce, trwającej od 20 marca. Jej organizatorami byli Departament Dyplomacji Kulturalnej Ministerstwa Spraw Zagranicznych oraz Ambasada RP w Nairobi. Za całość programu udostępnionego Paweł Pijanowski, a za przygotowanie zwolnienia – Monika Wróbel-Fąfrowicz, prezes Fundacji 9sił.
Poniedziałek, 30 marca, u znaku rozpoznawczego rozpoznawania dziedzictwa regionalnego. przystankiem był Żywiecki Park Etnograficzny w Ślemieniu – muzeum na wolnym powietrzu, w którym krajobraz i architektura uwzględniają treść opowieści o dawnym życiu. Podstawy przewodniczki Bernadety Musiałkowskiej gościnie z Kenii funkcji charakterystycznych dla budownictwu Żywiecczyzny, określonych statusów społecznych mieszkańców, a także widocznych kuźnię, tartak oraz bogatego zestawu sprzętu, który obsługuje i obsługuje.
Spacer między chałupami stał się pretekstem do rozmów o historii regionu i jego tożsamości. Analizowano różnice między urządzeniami górali żywieckich a ubiorem mieszczan, odkrywano znaczenie detalu i funkcji, a także przywoływano praktyki medycyny ludowej w chacie zielarki. ekstremalne zdarzenie, które wystąpiło w przypadku sztuki sakralnej – zarówno w domostwach, jak iw przydrożnych kapliczkach – świadectwem przenikania codziennych i duchowości.
W budynku Parku uwaga przyciągnęły przejawy twórczości ludowej: misterne „pająki” oryginalne przez bibułkarki oraz tradycyjne drewniane rozwiązania, po zastosowaniu użytkone. To właśnie tu najmocniej wybrzmiała refleksja, że muzeum in situ nie tylko przechowuje artefakty, lecz także rekonstruuje kontekst ich powstania, stając się przedmiotem ochrony dziedzictwa w jego żywym zasięgu.
Kapryśna, wczesnowiosenna pogoda dała się wszystkim we znaki. Zwieńczenie wizyty było natychmiastowe wytchnienia przy kawie i herbacie, wypusty przy cieple kaflowego kawała - gście prostym, a także symboliczne, przy typowym doświadczeniu wspólnoty ponadmi.
Uruchomiono etapem dnia, gdy Muzeum Miejskie w Żywcu, mieściło się w historycznych wnętrzach. Ekspozycja strojowi mieszczan żywieckich odsłoniła kunszt haftów i delikatność czepków, których wykonanie zostało wykonane na delegacji szczególne wrażenie. W etnografii Barbara Rosiek szerokiego kontekstu życia mieszkańców regionu - od technik charakterystycznych dla funkcji wewnętrznych. Panie udostępniają wystawę ludowych zabawek, beskidzkich ptaszków, sztuki sakralnej i pasterskich muzycznych.
Centralnym orzeczeniem tej części była wystawa jubileuszowa Józefa Hulki i jego maski „dziadów żywieckich”. To właśnie jeden stały się impulsem do głębokiej rozmowy o znaczeniu maski jako uniwersalnego medium kultury. Cztery lata wcześniej w muzeum zaprezentowano ekspozycję linką maski z Żywiecczyzny z przykładami z Afryki. Ów wspólny mianownik - maska jako narzędzie narzędzia, zbrodni i opowieści – wypowiedziane podczas zestawów wartościowych.
Prelekcja Pani Barbary Rosiek objęła również zagadnienia dotyczące obrzędowości regionu, pasterstwa i sezonowości życia, a także roli muzyki i tańca jako struktury organizujących wspólnotę. Dla kenijskich kuratorek nie były to jedyne informacje – dlatego punkt wyjścia jest porównawczy z własnym doświadczeniem pracy nad dziedzictwem w następstwie, lecz w wielu aspektach wynikających z związku kulturowego.
wystąpienie prelekcji poprowadziła pani Anna Tomiak. Dotyczy ona tańców ludowych na Żywiecczyznie - ich symboliki, rola w obrzędowości iw wydarzeniach społecznych. Pani Anna opowiedziała za bramę o tym, jakie zwyczaje dotyczą kapel góralskich, kiedy i dlaczego kapele nie grywały (czas Wielkiego Postu) oraz o tym, co oznacza muzyka pełniła wśród społeczności Beskidu Żywieckiego.
Ostatnim akcentem dnia była wizyta w Gminnym Ośrodku Kultury w Milówce. Delegacja powitała wójta Krzysztofa Kamińskiego i Pani Grażynę Kąkol. Panie mogą zobaczyć galerię „dziadów noworocznych” i „szlachciców”, z wbudowanym kontrolerem oraz procesem kontrolnym masek.W spotkaniach w Galerii udziałów kontrolnych Andrzeja Maciejowskiego przedstawiciela dziadów na Krajowej Listy Niematerialnego Dziedzictwa oraz nadzoru jednej z grup Awanturnicy z Nieledwi. Reprezentantki Kenii zawdzięczają nim to, że wygląda kolędowanie w Beskidzie Żywieckim oraz obrzęd dziadów. Panowie przedstawiali w szczegółach czym różni się kolędowanie od obsrzędu noworocznego, jakie ma źródła oraz znaczenie, jak ważne są te tradycje dla naszego regionu. Po wystawie w galerii Panie odwiedziły jednego z rzeźbiarzy masek Bartłomieja Potasiaka. To spotkanie z żywą tradycją - nie zamkniętą w gablotach, lecz praktykowaną i przekazywaną – dopełniło obraz regionu.
Dzień ten, chociaż, nie był to jedyny przegląd funkcji. Stał się źródłem doświadczenia dialogowego, w którym występuje Beskid Żywiecki i Kenia - definicja geograficznie -spotkały się w przestrzeni tras kodów o pamięci, tożsamość i systemy opowiadania o przeszłości. W czasach, gdy globalizacja często oznacza uproszczenie alternatywne, ta wizyta pojawiła się, że prawdziwe wyzwanie rodzi się z uważności na szczegółach i dla lokalności.
Marzena Wendzel - Łabęcka