Współczesny rynek dóbr osobistych — od odzieży po biżuterię - coraz częściej przypomina krajobraz przesycony nadmiarem. Masowa produkcja, zdominowana nie tylko przez import z Azji, lecz także przez rodzimych wytwórców działających w logice skali, skutecznie zaciera granice między tym, co użytkowe, a tym, co powtarzalne. Estetyka ulega ujednoliceniu, a przedmiot traci indywidualny charakter, stając się jednym z wielu.
Na tym tle rośnie znaczenie rękodzieła — nie jako nostalgicznego powrotu do przeszłości, lecz jako świadomego wyboru. Coraz liczniejsza grupa odbiorców poszukuje przedmiotów, które niosą w sobie ślad pracy ludzkich rąk, czasu i intencji twórcy. W Polsce ten zwrot ku rzemiosłu jest wyraźny: ręcznie wykonane przedmioty odzyskują należne im miejsce, a ich wartość definiowana jest nie tylko przez funkcję, ale i przez historię powstania.
Biżuteria tworzona metodą wire wrapping stanowi jeden z przykładów tej tendencji - łącząc precyzję techniczną z artystyczną swobodą. Każdy egzemplarz jest efektem wielogodzinnego procesu, w którym materiał poddawany jest cierpliwej, niemal rzeźbiarskiej obróbce.
O tej formie twórczości, jej wymaganiach i znaczeniu w dzisiejszym świecie rozmawiam z Izabelą Kłodowską.
Red. : Skąd wzięła się u Pani pasja do tworzenia biżuterii i dlaczego wybrała Pani właśnie technikę wire wrapping?
Izabela Kłodowska: Od zawsze lubiłam prace manualne, prace rękami. Przerabiałam meble, ubrania, tworzyłam biżuterię z łatwo dostępnych materiałów, takich jak agrafki, zamki błyskawiczne, czy drewienka. Od kiedy pamiętam kochałam wyróżniającą się biżuterię i tak pozostało do dziś. Pierwszy wisior w technice wire wrapping stworzyłam dla siebie. Na polskim rynku nie mogłam znaleźć odpowiadającej mi biżuterii i stąd narodził się pomysł, by zacząć tworzyć. A dlaczego wire wrapping? Bo daje nieskończenie wiele możliwości tworzenia i wyrażania siebie. Bo można stosunkowo tanim kosztem zacząć tworzyć. Nie potrzebna jest ogromna pracownia czy drogie sprzęty. Bo to technika magiczna, jakby nie z tego świata, fantazyjna i misterna. Prosta i skomplikowana jednocześnie.
Red. : Czym jest technika wire wrapping?
Izabela Kłodowska : Wire wrapping to technika, która polega na owijaniu drutów, głównie srebrnych lub miedzianych. Grube druty owija się się cieńszymi, tworząc fantazyjne formy. Zazwyczaj drutów się nie lutuje. W tej technice można tworzyć wisiorki, kolczyki, pierścionki bransoletki, broszki, spinki a nawet bibeloty.
Red. : Co najbardziej fascynuje Panią w pracy z miedzią i naturalnymi kamieniami?
Izabela Kłodowska: Najbardziej w tej pracy fascynuje mnie możliwość kreowania, tworzenia uporządkowanej całości. Od kawałka drucika po skomplikowane formy. Cały ten proces jest dla mnie fascynujący za każdym razem, kiedy siadam w pracowni i zaczynam tworzyć.
Red. : Jak wygląda u Pani proces powstawania jednej pracy – od pomysłu do gotowej biżuterii?
Izabela Kłodowska: Moje autorskie projekty powstają bez planu, bez projektu. Tworzę improwizując. Najpierw wybieram kamień. Następnie przycinam odpowiednią długość drucików i tworzę z nich szkielet, w środku którego umiejscowiony jest kamień. Cała oprawa jest "szyta na miarę", co znaczy, że musi być idealnie dopasowana do kamienia, a sam kamień musi być w niej mocno osadzony. Najważniejszy jest właśnie szkielet, bo na nim będzie się opierać cała praca.
Kolejno, z pozostałych drucików tworzę ozdobne sploty, które pełnią nie tylko funkcje estetyczne, ale także dodatkowo wzmacniają całą konstrukcję. Pomysł, jak cały projekt będzie wyglądał, wyłania się w trakcie tworzenia. Nigdy nie wiem co finalnie stworzę i to jest właśnie wspaniałe. Jeśli oprawa jest już gotowa, to ją wstępnie szlifuję, sprawdzając, czy wszystkie końcówki drutów są odpowiednio przycięte i schowane. Nie może być żadnych ostrych, wystających elementów.
Następnie oksyduję cały wyrób, czyli poddaję go procesowi czernienia. Dzięki temu, miedź nabiera antycznego charakteru a wszystkie sploty są pięknie wyeksponowane. Kolejny etapy to swoista kontrola jakości, czyli szlifowanie, mycie, a na końcu woskowanie, które to utrwala oksydę i jednocześnie zabezpiecza miedź przed utlenianiem się.
Red. : Czy najpierw wybiera Pani kamień, czy projekt powstaje w Pani wyobraźni jeszcze przed jego wyborem?
Izabela Kłodowska: To zależy czy jest to projekt na zamówienie, czy autorski. Jeśli na zamówienie, to klienci dają mi wytyczne co do rodzaju kamienia i w kwestii stylistycznej. Jeśli jest to luźny projekt, to kamienie wybieram intuicyjnie. Często, gdy zakupię jakiś nowy kamienny nabytek, to chętnie sięgam właśnie po niego.
Red. : Jakie kamienie najczęściej wykorzystuje Pani w swojej biżuterii i dlaczego właśnie te?
Izabela Kłodowska: Jeśli chodzi o wybór kamieni do prac, to jest kilka aktualnie bardzo pożądanych. Na ten moment najczęściej oprawiam turmaliny, labradoryty, kamienie księżycowe, kryształy górskie. A dlaczego właśnie te? Zapewne chodzi o ich właściwości, aktualne trendy i ich estetykę. Do dyspozycji klientów mam całą listę kamieni, która sukcesywnie się powiększa.
Red. : Czy wierzy Pani w symbolikę lub właściwości przypisywane kamieniom, które wykorzystuje Pani w swoich pracach?
Izabela Kłodowska : Jestem rękodzielnikiem, rzemieślnikiem. Nie uważam siebie za znawcę kamieni czy litoterapeutę. Wciąż uczę się kamieni, otaczam nimi. Poszerzam merytoryczną wiedzę o nich. Niezaprzeczalnie mają w sobie moc i mistycyz. Zostały stworzone przez Naturę, która jest kreatorem wszystkiego. Uważam, że mają właściwości uspokajające i wyciszające. Są piękne i kocham je nosić i otaczać się nimi, jednakże nie upatruję w nich mocy, które determinują zdarzenia w moim życiu. Są dla mnie pięknym dodatkiem. Być może nie posiadam narzędzi i umiejętności odbierania ich energii? A być może subtelnie wpływają na moje życie i kiedyś nauczę się odczytywać w pełni ich przekaz.
Red. : Ile czasu zajmuje Pani wykonanie jednego naszyjnika lub pierścionka w technice wire wrapping?
Izabela Kłodowska: Tu odpowiem - zależy. Wykonanie jednego wisiorka zależy od wielu czynników. Od wielkości kamienia, od jego kształtu, twardości, trudności splotów. Zatem, wykonanie jednego wisiorka może trwać od 1 1 godziny do 10 godzin
Red. : Co jest według Pani najtrudniejsze w tej technice i czego najdłużej musiała się Pani uczyć?
Izabela Kłodowska : Najtrudniejsze to zacząć. Podstawy są najważniejsze i najtrudniejsze. Ważne, by nauczyć się robić dobry szkielet, tak by kamień nie wypadł w trakcie noszenia. Cała reszta to praktyka, cierpliwość i wyobraźnia.
Red. : Skąd czerpie Pani inspiracje do swoich projektów – czy jest to natura, sztuka, a może codzienne życie?
Izabela Kłodowska: Inspiracje do tworzenia czerpię z natury, z przyrody z mitologii słowiańskiej. Ogółem, zewsząd. Ufam swojej wyobraźni, intuicji i to nimi się kieruję w trakcie tworzenia. Nie schematami i modą. Zdarza się, ze klienci mnie inspirują do stworzenia czegoś, na co wcześniej bym nie wpadła.
Red. : Czy Pani biżuteria jest zawsze unikatowa, czy zdarza się, że tworzy Pani podobne projekty na zamówienie?
Izabela Kłodowska : Moje wyroby są unikatowe. Mogę stworzyć coś podobnego, inspirowanego czymś, ale nie kopię. To wbrew mojej polityce rękodzielnika.
Red. : Jak reagują klienci, gdy dowiadują się, ile pracy wymaga ręczne wykonanie takiej biżuterii?
Izabela Kłodowska : Myślę, że klienci się nad tym nie zastanawiają. Zapewne doceniają kunszt, precyzyjne wykonanie, widzą gotowy już wyrób i nie skupiają się na procesie tworzenia
Red. : Czy ma Pani swój ulubiony projekt lub kamień, z którym szczególnie lubi Pani pracować?
Izabela Kłodowska : Jeśli chodzi o mój ulubiony kamień to byłoby ich kilka. Lubię, ametyst, kryształ górski, fluoryt, kalcyt. Przemawiają do mnie surowe egzemplarze, wolę je niż takie polerowane. Mają w sobie pierwotną moc i nieposkromiony charakter.
Red. : Jaką radę dałaby Pani osobom, które chciałyby zacząć tworzyć biżuterię techniką wire wrapping?
Izabela Kłodowska : Osobom, które chciałyby rozpocząć swoja przygodę z wire wrappingiem mogłabym dać proste rady.
Po pierwsze, zaopatrzenie się w najpotrzebniejsze narzędzia, takie jak szczypce i obcinaczki oraz w miedziane druty. Warto sprawdzić czy w przydomowym warsztacie nie ma na zaopatrzeniu takich narzędzi, bo na początku nie warto inwestować dużych pieniędzy. Warto poszukać nad rzeką jakichś kamyczków czy obmytych przez wodę kolorowych szkiełek i to od nich rozpocząć naukę oprawy.
Po drugie, obejrzeć kilka tutoriali na YT. Wybór jest naprawdę ogromny.
Po trzecie cierpliwość. Nie należy się na wstępnie zniechęcać, a nieudane projekty traktować jako naturalny etap tworzenia, który ma przybliżać do wymarzonego celu.
Jeśli ta technika będzie dla Was, to od razu to poczujecie.