W świecie współczesnej muzyki gitarowej, gdzie techniczna biegłość rzadko idzie w parze z autentyczną ekspresją, Tomasz Madzia wyróżnia się jako artysta konsekwentnie budujący własny język muzyczny. Urodzony w 1995 roku w Jasienicy gitarzysta od lat rozwija swoją twórczość pod wyraźnym wpływem mistrzów gatunku — takich jak Joe Satriani, John Petrucci, Carlos Santana czy Steve Vai — łącząc wirtuozerię z melodyjną wrażliwością.
Szerszej publiczności dał się poznać w 2012 roku, docierając do półfinału trzeciej edycji programu Must Be The Music: Tylko muzyka emitowanego przez Polsat. Na scenie rywalizował wówczas z artystami, którzy dziś należą do czołówki polskiej sceny, jak LemON czy Kasia Moś, co już wtedy wskazywało na jego ponadprzeciętny potencjał.
Debiutancki album „Dreamer”, wydany w 2014 roku, otworzył kolejny rozdział jego kariery, przynosząc serię autorskich singli, współprace z artystami zarówno lokalnej, jak i ogólnopolskiej sceny, a także występy na antenach największych stacji — od telewizji Polsat i TVN po radio RMF FM. Madzia występował na prestiżowych scenach, takich jak Cavatina Hall czy warszawski Torwar, dzieląc estradę z artystami tej miary co Beata Kozidrak, Justyna Steczkowska, Polska Orkiestra Muzyki Filmowej, Stanisław Soyka czy Maja Hyży. Jest również współtwórcą rozpoznawalnego na Podbeskidziu projektu GraMy DoBBro, integrującego lokalne środowisko artystyczne.
Kulminacją jego dotychczasowych doświadczeń scenicznych jest autorski projekt Tomasz Madzia Guitar Experience — muzyczne przedsięwzięcie, które stanowi przekrojową opowieść o gitarze od lat 80. po współczesność. To nie tylko hołd dla klasyki gatunku, lecz także przestrzeń dla autorskich kompozycji. Na scenie towarzyszy mu rozbudowany, dziesięcioosobowy skład, w którym — obok sekcji instrumentalnej — istotną rolę odgrywają wokaliści i chórki, tworząc widowisko o bogatej, niemal orkiestrowej strukturze . W skład zespołu wchodzą:
Gitara prowadząca/prowadzenie koncertu: Tomasz Madzia
Gitara wspomagająca: Marek Polakowski
Bass: Krzysztof Dziergas
Keyboard: Łukasz Nowok
Perkusja: Łukasz Daniel
Chórki: Paulina Wirska, Marysia Bieniek, Joanna Flisińska-Jakubiec
11 kwietnia Tomasz wraz z zespołem wystąpił na scenie Miejskiego Centrum Kultury w Żywcu. Występ ten ciężko zamknąć w prostych kategoriach koncertu. Wieczór z udziałem Tomasza Madzi i jego zespołu miał bowiem w sobie zarówno rozmach spektaklu, jak i intymność muzycznego spotkania, gdzie emocje artystów i publiczności przenikały się w niemal namacalny sposób.
Publiczność, wchodząc do sali, napotykała opuszczoną kurtynę, skrywającą to, co wkrótce miało zostać odkryte niczym starannie przygotowana tajemnica. Nie było zapowiedzi ani wizualnych wskazówek — jedynie cisza, która budowała napięcie. Gdy głos Tomasza Madzi przeciął półmrok, stało się jasne, że to nie będzie zwykły wieczór.
Kurtyna rozsunęła się powoli, odsłaniając scenę przypominającą muzyczne królestwo. W jego centrum stał młody artysta z gitarą — instrumentem, który tego wieczoru nie tylko wydawał dźwięki, lecz zdawał się tworzyć osobny świat. Za nim pojawili się pozostali muzycy, a wraz z nimi pełnia brzmienia, które szybko wypełniło salę.
Koncert rozwijał się z imponującą dynamiką. Światła, dym sceniczny oraz pulsujący rytm perkusji współgrały z gitarowymi melodiami, tworząc gęstą, niemal filmową atmosferę. Budynek zdawał się rezonować z każdą kolejną frazą, a publiczność — początkowo skupiona i wyczekująca — coraz śmielej poddawała się muzyce.
Repertuar okazał się szeroki i ambitny. Od klasycznych utworów rockowych, rozpoznawalnych dla każdego miłośnika gatunku, przez kompozycje autorskie, aż po muzykę filmową z takich produkcji jak Rocky czy Days of Thunder. Szczególnym momentem była rockowa interpretacja fragmentu „Lata” z cyklu „Cztery pory roku” Antonio Vivaldi, która ukazała, jak płynne mogą być granice między klasyką a współczesnością.
Tomasz Madzia, określany przez część słuchaczy mianem „polskiego Satrianiego”, na scenie okazał się żywiołem trudnym do okiełznania. Jego gra była jednocześnie precyzyjna i pełna spontaniczności — jakby każda nuta rodziła się tu i teraz, bez pośrednictwa partytury. Artysta zdawał się stapiać z instrumentem, tworząc nierozerwalną całość, w której technika służyła przede wszystkim ekspresji.
Istotnym dopełnieniem koncertu był gościnny występ Kasia Bieńkowska. Jej wokal — mocny, c a zarazem kontrolowany — przywodził na myśl zarówno ekspresję Agnieszki Chylińskiej czy bezkompromisową energię Joan Jett. Bieńkowska nie tylko interpretowała utwory, lecz wchodziła w dialog z publicznością, skutecznie zachęcając ją do wspólnego śpiewu.
Zwieńczeniem wieczoru były długotrwałe owacje na stojąco oraz dwa bisy, które potwierdziły, że koncert trafił w oczekiwania słuchaczy. W czasach, gdy gitarowa wirtuozeria bywa spychana na margines przez produkcyjną doskonałość muzyki cyfrowej, występ Tomasza Madzi i jego zespołu stanowi wyraźny sygnał, że sztuka gry na gitarze może znów wejść w złotą erę.