Tomasz Madzia Guitar Experience w Żywcu - powrót złotej ery muzyki gitarowej

Opublikowano w 13 kwietnia 2026 19:52

W klasycznym świecie muzyki gitarowej, gdzie techniczne biegłość rzadko idzie w parze z autentycznym ekspresją, Tomasz Madzia wyróżnia się jako artysta budujący własny język muzyczny. Urodzony w 1995 roku w Jasienicy gitarzysta od lat rozwiniętej twórczości pod wpływem mistrzów gatunku — takich jak Joe Satriani, John Petrucci, Carlos Santana czy Steve Vai — link wirtuozerię z melodyjną wrażliwością.

Szerszej publiczności transmituje się w 2012 roku, docierając do półfinału wersji programu Must Be The Music: Tylko muzyka emitowana przez Polsat. Na rywalizował wówczas z artystami, którzy obecnie należą do czołówki polskiej sceny, jak LemON czy Kasia Moś, co już zostało uruchomione na jego ponadprzeciętny potencjał.

Debiutancki album „Dreamer”, wydany w 2014 roku, będący kolejnym rozdziałem jego kariery, przynoszący funkcję singli, współprace z artystami osobno, jak i ogólnopolskiej sceny, a także występy na antenach źródłowych — od transmisji Polsat i TVN po radiu RMF FM. Madzia na prestiżowe sceny, takie jak Cavatina Hall czy warszawski Torwar, poważne estradę z artystami tej miary co Beata Kozidrak, Justyna Steczkowska, Polska Orkiestra Muzyki Filmowej, Stanisław Soyka czy Maja Hyży. Jest także współtwórcą rozpoznawalnego na Podbeskidziu projektu GraMy DoBBro, integrującego lokalne środowisko artystyczne.

Kulminacja jego dotychczasowych doświadczeń scenicznych jest autorskim projektem Tomasz Madzia Guitar Experience — wykonanie muzyczne, które stanowi przekrojową opowieść o gitarze od lat 80. po współczesność. To nie tylko hołd dla klasyki klasy, ale także przestrzeń dla informacji. Następcy mu towarzyszący, dziesięcioosobowy skład, w którym znajduje się — obok sekcji instrumentalnej — charakterystyczny dla wokalistów i chórki, występujący o charakterystycznej, niemal orkiestrowej częstotliwości. W skład zespołu wchodzą:

Gitara prowadzący/prowadzący koncertu: Tomasz Madzia

Gitara postępu: Marek Polakowski

Bas: Krzysztof Dziergas

Klawiatura: Łukasz Nowok

Perkusja: Łukasz Daniel

Chórki: Paulina Wirska, Marysia Bieniek, Joanna Flisińska-Jakubiec

 

11 kwietnia Tomasz wraz z uruchomieniem na Miejskiego Centrum Kultury w Żywcu. Występ dziesięć ciężkich obciążeń w prostym zakresie koncertu. Wieczór z występem Tomasza Madzi i jego zespół ma uprawnienia w sobie nawzajem rozmach spektaklu, jak i intymność muzycznych spotkań, gdzie sygnały artystów i koncerty przenikają się w uniwersalnym namacalnym sposobie.

Publiczność, wchodząc do sali, stwarzała opuszczoną kurtynę, ukrywającą się, co wkrótce miało zostać odkryte niczym, dokładnie opracowane tajemnica. Nie nastąpiło powiadomienie o zastosowaniu — pozostałości dźwięku, które zostało utworzone. Gdy głos Tomasza Madzi przeciął półmrok, stało się jasne, że do nie będzie zwykłego wieczoru.

Kurtyna rozsuwa się powoli, odsłaniając scenę przypominającą muzyczne królestwo. W jego centrum był młody artysta z gitarą — instrumentem, który tego wieczoru nie dotyczy tylko dźwięków, lecz zdawał się być urządzeniem światowym. Za nim pojawią się pozostali muzycy, wraz z nimi pełnia brzmienia, które szybko wypełniają salę.

Koncert rozwijał się z imponującą dynamiką. Światła, dym sceniczny oraz pulsujący rytm perkusji współgrały z gitarowymi melodiami, tworząc gęstą, niemal filmową atmosferę. Budynek zdawał się rezonować z każdą substancją frazą, a podstawową grupą — substancją skupioną i wyczekującą — coraz śmielej poddawał się muzyce.

Repertuar dostępny jest szeroki i alternatywny. Od klasycznych utworów rockowych, rozpoznawalnych dla każdego miłośnika gatunku, przez autorskie, aż po muzykę filmową z takich produkcji jak Rocky czy Days of Thunder. ekstremalny momentem był rockowa interpretacja fragmentu „Lata” z cyklu „Cztery pory roku” Antonio Vivaldi, który wyprowadza, jak płynne, może być granicami między klasyką a współczesnością.

Tomasz Madzia, określony przez część słuchaczy „polskiego Satrianiego”, sygnał dźwiękowy na urządzeniu do okiełznania. Jego gra była jednocześnie precyzyjna i pełna spontaniczność — każda nuta rodziła się tu i teraz, bez pośrednictwa partytury. Artysta zdawał się stapiać z instrumentem, tworząc nierozerwalną całość, której technika była przede wszystkim wykonywana.

Istotnym dopełnieniem koncertu był gościnny występ Kasia Bieńkowska. Jej wokal — mocny, ca jednocześnie kontrolowany — przywodził na myśl jednocześnie ekspresję Agnieszki Chylińskiej czy bezkompromisową energię Joan Jett. Bieńkowska nie tylko interpretowała utwory, lecz wchodziła do dialogu z publicznością, skutecznie zachęcając ją do zestawu muzycznego.

Zwieńczenie wieczoru było wcześniejsze owacje na dwa bisy, które potwierdziły, że koncert dotarł do oczekujących słuchaczy. W czasach, gdy gitarowa wirtuozeria jest spychana na marginesach przez produkcyjną doskonałość muzyki cyfrowej, występ Tomasza Madzi i jego zespół stanowi sygnał, że sztuka gry na gitarze może nastąpić wejście w złotą erę. 

 

Marzena Wendzel - Łabęcka