Co łączy Franciszkanów i pasterzy?

Opublikowano w 20 kwietnia 2026 10:11

 

W Rychwałdzie czas płynie inaczej. To miejsce, w którym historia splata się z religijnością, a dawne obrzędy – choć głęboko zakorzenione w przeszłości – nadal pozostają żywą częścią współczesności. Właśnie tutaj odbywa się redyk, czyli uroczyste rozpoczęcie wypasu owiec, które co roku przyciąga zarówno mieszkańców regionu, jak i gości z różnych stron Polski.

Rychwałd, dziś administracyjnie należący do gminy Gilowice, ma korzenie sięgające średniowiecza. Niegdyś stanowił część ziemi krakowskiej, by później znaleźć się w granicach Księstwa Oświęcimskiego. Wspominał o nim już Jan Długosz, który w swoim monumentalnym dziele Liber beneficiorum dioecesis Cracoviensis zapisał nazwę miejscowości jako „Rythwald” i „Rychwald”. Te dawne zapisy są dziś świadectwem ciągłości osadnictwa na tych terenach.

Sercem Rychwałdu pozostaje dostojna, barokowa Bazylika św. Mikołaja. To właśnie tutaj skupia się kult Matki Bożej, od stuleci przyciągający pielgrzymów. Szczególnym obiektem kultu jest XV-wieczny obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem, słynący łaskami od 1644 roku, podarowany sanktuarium przez Katarzynę Komorowską.

Od 1946 roku opiekę nad sanktuarium sprawują franciszkanie – duchowi spadkobiercy św. Franciszka z Asyżu, nazywanego często pierwszym ekologiem Kościoła. Jego wizja świata, oparta na głębokim szacunku wobec wszelkiego istnienia, inspiruje kolejne pokolenia. Franciszek widział w naturze dzieło Boże, nazywając jej elementy „braćmi” i „siostrami”. To właśnie ta duchowość, łącząca człowieka z przyrodą, stała się symbolicznym tłem dla tegorocznego redyku.

Uroczystość rozpoczęła się mszą świętą w oprawie góralskiej – podniosłą, a jednocześnie przepełnioną prostotą i autentycznością. Następnie odbyły się tradycyjne obrzędy pasterskie: mieszanie owiec, modlitwa przy stadzie, jego poświęcenie i okadzenie, a także symboliczne dzielenie się serem i przechodzenie przez szczapy drewna. Każdy z tych gestów, choć prosty, niesie ze sobą wielowiekową symbolikę troski o wspólnotę, bezpieczeństwo i pomyślność wypasu.

Kulminacyjnym momentem było gromkie „Amen”, zaintonowane przez kapłana – spontaniczne, donośne i wywołujące uśmiech na twarzach zgromadzonych. W tym geście zawarta była nie tylko powaga liturgii, ale także charakterystyczna dla franciszkanów radość życia, zakorzeniona w nauczaniu ich założyciela.

Dalsza część wydarzenia miała charakter bardziej świecki. Odbyły się występy regionalne, prezentujące muzykę i taniec Podbeskidzia. Lokalni włodarze podkreślili znaczenie tradycji, a barwny jarmark kusił zapachem oscypków i jagnięciny. Koła Gospodyń Wiejskich przygotowały bogaty poczęstunek, który był nie tylko ucztą kulinarną, ale także wyrazem prawdziwej góralskiej gościnności.

Sprzyjająca pogoda dopełniła obrazu wydarzenia, które – choć oparte na dawnych zwyczajach – pozostaje niezwykle aktualne. Redyk w Rychwałdzie nie jest jedynie folklorem; to świadectwo ciągłości kultury, w której religia, natura i wspólnota stanowią nierozerwalną całość.

W świecie coraz bardziej zdominowanym przez pośpiech, takie miejsca przypominają, że tradycja nie musi być reliktem przeszłości. Może być fundamentem, na którym zbudujemy życie bardziej spokojne, zakorzenione i uważne.

Marzena Wendzel - Łabęcka