Pies od wieków uchodzi za najwierniejszego towarzysza człowieka. W górach jego rola nabiera jednak znacznie głębszego znaczenia – przestaje być wyłącznie przyjacielem, a staje się współpracownikiem, strażnikiem i nieodzownym elementem codziennej pracy. Wiedzą o tym doskonale pasterze, dla których dobrze wyszkolony pies bywa cenniejszy niż najnowocześniejszy sprzęt.
Podczas tegorocznego redyku w Rychwałdzie - wydarzenia będącego żywą kontynuacją wielowiekowej tradycji wypasu - miałam okazję porozmawiać z doświadczonym bacą. Trzy dekady pracy to doświadczenie które trudno opisać słowami. Jedno podkreślał jednak z całą stanowczością: bez psa nie ma bezpiecznego wypasu.
Szkolenie psa pasterskiego pozostaje pilnie strzeżoną tajemnicą każdego bacy. To wiedza przekazywana latami, wynik obserwacji i praktyki, którą zdradza się wybranm . Pewnych szczegółów udało mi się jednak dowiedzieć. Już na etapie wyboru szczenięcia pasterz kieruje się czymś więcej niż tylko rasą – liczy się intuicja, doświadczenie i umiejętność dostrzeżenia potencjału. „Dobrego psa się widzi” - mówił baca, nie rozwijając tej myśli.
Każdy pies, niezależnie od rasy, posiada tzw. łańcuch łowiecki -zestaw instynktownych zachowań obejmujących m.in. tropienie, pogoń i chwytanie ofiary. W przypadku psów stróżujących przy stadzie część tych odruchów została celowo wygaszona. Ich zadaniem nie jest gonienie owiec, lecz ich ochrona oraz wczesne ostrzeganie przed zagrożeniem. Inaczej wygląda to w przypadku psów zaganiających - u nich wybrane elementy instynktu zostały wzmocnione, aby mogły skutecznie kierować ruchem stada i współpracować z człowiekiem.
Proces wychowania psa zaczyna się bardzo wcześnie. Szczenię trafia bezpośrednio do stada i od pierwszych dni po opuszczeniu matki żyje wśród owiec. W naturalny sposób zaczyna traktować je jak własną rodzinę. Uczy się zarówno od starszych psów, jak i od samego pasterza - rozpoznawania komend, reagowania na zmieniające się warunki i interpretowania sygnałów otoczenia. Ta wczesna socjalizacja sprawia, że więź między psem a stadem staje się wyjątkowo silna.
Codzienna praca psa pasterskiego to przede wszystkim czujność. Największe zagrożenie pojawia się nocą, kiedy w pobliżu mogą krążyć drapieżniki, takie jak wilk. Pies zazwyczaj wyczuwa niebezpieczeństwo znacznie wcześniej niż człowiek - reaguje napięciem, zmianą postawy, cichym pomrukiem. Doświadczony pasterz potrafi odczytać te sygnały niemal natychmiast. Jest inaczej będzie reagował na obecność saren czy jeleni a zupełnie inaczej na obecność Wilków i pasterz doskonale odczytuje te sygnały. Pasterze oraz ich psy mają wspólny język którego często osoby postronne mogą kompletnie nie rozumieć. Tym językiem są sygnały doskonale rozumiene przez pasterza.
W przypadku pojedynczych drapieżników pies bywa w stanie samodzielnie odeprzeć zagrożenie. Jednak atak całej watahy stanowi już poważne wyzwanie nawet dla kilku psów dlatego pasterze wspierają się dodatkowymi środkami, jak choćby sygnały hukowe. Co istotne, jak podkreślał baca, wilki niezwykle rzadko atakują człowieka - czynią to jedynie w sytuacji bezpośredniego zagrożenia. Z reguły unikają ludzi, obawiając się ich bardziej niż psów.
Nie oznacza to jednak, że praca psa jest wolna od ryzyka. Nawet zwycięskie starcie może zakończyć się poważnymi obrażeniami. Dlatego pasterze przywiązują dużą wagę do opieki weterynaryjnej i kondycji swoich zwierząt. Doświadczony pies pasterski jest bowiem bezcenny - nie tylko jako obrońca, lecz także jako partner.
Interesującym aspektem jest również fakt, że płeć psa nie odgrywa większej roli w jego pracy. Znacznie ważniejsze jest zachowanie naturalnych instynktów - dlatego psy pasterskie nie są poddawane kastracji ani sterylizacji, gdyż mogłoby to wpłynąć na ich zdolności.
Redyk w Rychwałdzie pokazał także inny, często pomijany problem - brak świadomości wśród osób postronnych. Psy pilnujące stada nie są zwierzętami do głaskania. Podchodzenie do nich lub do owiec bez zgody pasterza może zostać odebrane jako zagrożenie. W takiej sytuacji pies reaguje zgodnie ze swoim zadaniem - najpierw ostrzega, ale w razie potrzeby może również zaatakować. To nie agresja, lecz praca.
Obserwując psy pasterskie w działaniu, trudno nie dostrzec niezwykłej relacji między człowiekiem a zwierzęciem. To partnerstwo oparte na zaufaniu, doświadczeniu i wspólnym celu. W świecie, który coraz częściej odchodzi od natury, taki widok przypomina, że niektóre więzi pozostają niezmienne - i wciąż mają fundamentalne znaczenie.