SKOLIM - kontrowersyjny król festynów wystąpi w Gilowicach

Opublikowano w 18 czerwca 2026 20:19

Najbliższy sezon letnich imprez w miastach i gminach zdecydowanie należy do Skolima. Człowiek który jeszcze rok temu budził skrajne emocje i został odwołany z gminnej imprezy pod naciskiem mieszkańców, dziś święci triumfy, podbijając listy przebojów i sceny festynowe. Jednak jego występ w naszym powiecie, podczas Dni Gilowic, ponownie rozgrzewa lokalną społeczność do czerwoności.

 

To już drugi raz w krótkim czasie, gdy nazwisko Konrada Skolimowskiego elektryzuje mieszkańców naszej okolicy. Gdy rok temu miał być gwiazdą Dni Gminy Lipowa , teoretycznie będąc wybranym w ankiecie), w sieci zawrzało. Fala oburzenia była tak duża, że władze Lipowej,, sięgnęli po awaryjne rozwiązanie i zaprosili zespół Zakopower komentując sprawę jedynie w ten sposób, że Skolim nie mógł wystąpić w tym terminie. Decyzja okazała się strzałem w dziesiątkę. Zespół z Podhala przyciągnął rzesze fanów w różnym wieku, zapewniając muzyczną ucztę na najwyższym poziomie i spełniając oczekiwania nawet najbardziej wymagającej publiczności. Dziś jednak Skolim wraca do naszego regionu, tym razem jako gwiazda Dni Gilowic, a kontrowersje wokół jego osoby nie ucichły.

 

Muzyka, która dzieli

 

Co jest źródłem tego sporu? Gdy rok temu Skolim miał wystąpić w Lipowej, zarzucano mu przede wszystkim teksty, które wielu odbiorców uznało za skrajnie uprzedmiotawiające kobiety. Krytycy zwracali uwagę na silne skupienie na wyglądzie fizycznym, przedstawianie relacji damsko-męskich głównie w kontekście atrakcyjności seksualnej i pożądania, przy jednoczesnym pomijaniu podmiotowości i osobowości bohaterek tych utworów . Teledyski artysty, choć utrzymane w konwencji komercyjnej muzyki tanecznej, pełne są wyraźnych podtekstów seksualnych, a kreowany w nich wizerunek sukcesu to często pusty konsumpcjonizm wyższej klasy średniej. Mieszkańców Lipowej oburzył fakt, że taka twórczość miałaby paść na scenie podczas imprezy skierowanej do wszystkich, w tym do dzieci. 

 

Sukces komercyjny i wakacyjna gorączka

 

Rok 2026 to jednak okres, w którym Skolim staje się niekwestionowanym królem festynów. Jego muzyka, będąca bezpośrednim spadkobiercą popularnego niegdyś disco polo, ale opakowana w latynoskie rytmy i trendy z TikToka, jest idealnym produktem na masową imprezę plenerową . Prosta, rytmiczna, z chwytliwymi, łatwymi do zapamiętania refrenami, które błyskawicznie stają się wiralowymi hitami . Trzeba przyznać, że Skolim fenomenalnie wyczuwa, czego oczekuje publiczność festynowa. Jego koncerty to dawka ogromnej energii, a kontakt z fanami – jeden z jego najmocniejszych atutów.

 

Przeciętny fan Skolima nie szuka w muzyce złożonych metafor czy muzycznych eksperymentów. Jego publiczność, średnio w wieku od 15 do 25 lat, chce przede wszystkim dobrej zabawy, tańca i relaksu przy rytmicznym bicie . I to właśnie ta grupa, dla której media społecznościowe są naturalnym środowiskiem, wynosi go na szczyty popularności.

 

Artysta czy produkt?

 

Zapytani o to, czy Skolima można nazwać artystą, krytycy są zgodni: jego muzyce i umiejętnościom wokalnym daleko do sztuki. On sam nie eksperymentuje, nie szuka nowych form, a konsekwentnie realizuje sprawdzoną komercyjną formułę, która ma się sprzedawać . Jego teksty, choć niekiedy krytykowane, są projektowane z myślą o zabawie, a nie o głębszym przekazie. To sprawia, że jego utwory świetnie sprawdzają się w przestrzeni festynów, wesel i imprez klubowych, ale już w kontekście rodzinnym – budzą poważne wątpliwości.

 

Potwierdzają to wydarzenia z czerwca 2025 roku, kiedy to Skolim zagrał trzy koncerty z okazji Dnia Dziecka w Łęczycy, Mogielnicy i Lubrańcu . Problem w tym, że wstęp dla dzieci do 12. roku życia był na nie darmowy. W internecie zawrzało, gdy pojawiły się nagrania, na których dzieci bawią się w rytm piosenki "Wyglądasz idealnie", zawierającej wersy o jednoznacznie erotycznym wydźwięku . Wzbudziło to ogromne oburzenie. Internauci zwracali uwagę na brak wyobraźni organizatorów, którzy zamiast zaprosić artystów bezpiecznych dla najmłodszych, np. Majkę Jeżowską, decydują się na wykonawców budzących kontrowersje . Incydent ten po raz kolejny pokazał, że dyskusja o twórczości Skolima to nie tylko kwestia gustu, ale także odpowiedzialności wobec młodych odbiorców.

 

Czy głos społeczności ma znaczenie?

 

Wracając do naszej lokalnej rzeczywistości: nadchodzące Dni Gilowic stają się swoistym sprawdzianem. Czy reakcja mieszkańców będzie podobna do tej sprzed roku w Lipowej, gdzie protesty przyniosły efekt? Czy też może, w dobie ogromnej popularności artysty, krytyczne głosy zostaną zagłuszone przez fanów pragnących dobrej zabawy? Historia z Lipową udowodniła, że organizatorzy są w stanie ugiąć się pod presją społeczną, a zmiana na Zakopower okazała się wyborem, który zadowolił szersze grono odbiorców .

 

Pytanie, które warto postawić, jest zasadnicze: czy twórcy tacy jak Skolim są potrzebni na polskiej scenie muzycznej? Odpowiedź, jak to często bywa, jest złożona. Z jednej strony wypełniają oni niszę, dostarczając masowej, nieskomplikowanej rozrywki. Z drugiej - budzą uzasadniony niepokój treściami, które mogą być szkodliwe, zwłaszcza dla młodszych słuchaczy. Jak mawiają niektórzy, jeśli ktoś nie gustuje w tym gatunku, może po prostu nie przyjść. Jednak w przypadku imprez samorządowych, które z założenia mają integrować lokalną społeczność, takie rozwiązanie wydaje się zbyt uproszczone. Być może czas na głębszą refleksję nad tym, jakie wartości promujemy, decydując o kształcie naszych lokalnych świąt.

 

Marzena Wendzel - Łabęcka