Marcelinę poznałam podczas Festiwalu Pewelforever i od początku czułam, że jest w niej dusza artystki jednak nie było wtedy czasu by zbadać to głębiej. Jednak po kilku rozmowach przez internetowy komunikator okazało się, że ta dziewczyna ma niezwykły talent malarski jednak jej obrazy pozostają wciąż nieodkryte.
Marcelina Kopka to talent samorodny. Ma 24 lata, pochodzi z Pewli Małej, obecnie życie dzieli między Żywiecczyznę a Katowice gdzie studiuje psychologię.
Zamiłowanie do rysunku obudziło się w niej już w latach wczesnego dzieciństwa, w szkole podstawowej rysowała już komiksy oraz popularne postaci a jej rysunki zyskiwały ogromną popularność wśród szkolnej społeczności. Przez wszystkie lata Marcelina rozwijała swój talent i styl w którym wyraźnie widać inspirację van Gogh'iem - które jak sama przyznaję jest jej ulubionym malarzem.
Każdy z obrazów Marceliny ma dla niej wyjątkowe znaczenie i dużo mówi o tym jak ta młoda artystka postrzega świat, jakie emocje widzi u siebie oraz u innych. Ród jej dzieł znajdują się również cykle malarskie takie jak na przykład cykl „Wojna” gdzie najważniejszą misją było zachowanie pamięci o tragediach z przeszłości oraz oddanie hołdu ich uczestnikom i ofiarom. Dla Marceliny jedną z najważniejszych funkcji sztuki jest utrwalanie wydarzeń oraz przekazywanie doświadczeń kolejnym pokoleniom - tak, by dramatyczne przeżycia i traumy nigdy nie zostały zapomniane
.Utrzymany w ciemnobrązowej tonacji obraz przedstawia żołnierzy podczas I wojny światowej, zapadających się w błocie okopów. Mroczna kolorystyka podkreśla ciężar wojennej rzeczywistości, jednocześnie budując atmosferę przygnębienia i bezsilności. Linie otaczające postacie i scenę symbolizują stopniowe zacieranie się wspomnień, które wraz z upływem czasu przeobrażają się jedynie w dwuwymiarowe fotografie, dokumenty czy fragmentaryczne relacje.
Artystce zależało na tym, aby poprzez malarską interpretację tchnąć życie w te zatrzymane chwile, nadać im emocjonalną głębię i sprawić, by odbiorca mógł choć na moment poczuć ich ciężar.
Cykl „Dom” odzwierciedla emocjonalną więź Marceliny z miejscami, które trwale ukształtowały jej poczucie tożsamości. Większość obrazów przedstawia widok z mostu (lub na most) w Pewli Małej oraz krajobraz rzeki Koszarawy, płynącej pod jego betonowymi zaporami.
To właśnie na ten brzeg zabierała Marcelinę w dzieciństwie mama i to on stał się wiernym powiernikiem jej nastoletnich rozmów z przyjaciółmi czy kuzynostwem. Dziś, już jako dorosła osoba, wraca nad niego tak często, jak tylko może za każdym razem odnajdując nad nim spokój, bezpieczeństwo i wewnętrzną równowagę, jakiej nie sposób zyskać w żadnym innym miejscu na świecie.
W cyklu „Dom” znajduje się również obraz przedstawiający katowicki Park Kościuszki. Malarka umieściła go w tej serii nieprzypadkowo. Wyjazd na studia i pobyt w dużym, tętniącym życiem mieście uświadomił jej paradoksalnie, gdzie tak naprawdę znajduje się jej serce. Najpełniej tętni ono właśnie na Żywiecczyźnie – wśród lasów i dobrze znanych pagórków. Tam, gdzie zapuściła swoje korzenie.
Jeśli chodzi o portrety Marcelina lubi uwieczniać znajome twarze, ulubione postacie z filmów, aktorów, którzy zachwycają ją swoim warsztatem i innych utalentowanych artystów. Swojego czasu malowała też na zamówienie, czego efektem są płótna z wizerunkami par. Nie mogła sobie ponadto odmówić jednego autoportretu wraz z narzeczonym - choć powstał już wiele lat temu .
Obrazem który wywołuje ogromne emocje jest obraz z krzyczacym mężczyzną, rozchwytywanym przez czerwone dłonie, symbolizuje medialną i społeczną panikę, ogłoszoną tuż po rozpoczęciu wojny na Ukrainie w 2022 roku.
Obrazy Marceliny cechuje żywa kolorystyka, spora doza prostej geometrii która mocno podkreśla charakter postaci i emocji. Są one bardzo dobitne i jak strzała trafiają w umysł odbiorcy. Dosłowność pozwala na dobitny odbiór dzieł i przyciągnięcie przez malarkę uwagi odbiorcy do najważniejszych detali.
Tak piękne podejście do sztuki zasługuje na to by pokazać je szersze i społeczności i to mam nadzieję uda nam się zrealizować w niedługim czasie.