5 września w całej Polsce wybrzmiało dzieło Adama Mickiewicza. Tegoroczny finał Narodowego Czytania, objęty honorowym patronatem Pary Prezydenckiej, poświęcono „Dziadom” - dziełu, które od blisko dwóch stuleci nie przestaje zadawać Polakom pytań o pamięć, wolność, winę, odpowiedzialność i więź z tymi, którzy byli przed nami. W Żywcu miejscem spotkania z romantycznym arcydziełem stała się Żywiecka Biblioteka Samorządowa.
„Dziady” nie są zwyczajną lekturą. To jeden z tych tekstów, które z czasem przestają być jedynie książką, a stają się częścią zbiorowej wyobraźni. Ich bohaterowie, duchy, obrzędy i świat przenikający się z rzeczywistością tworzą opowieść, w której granica między przeszłością a teraźniejszością nieustannie się zaciera.
" Dziady to fundament polskiej kultury i swoista «lektura lektur». To narodowe misterium, w którym przeszłość wiąże się z przyszłością, a tradycyjne obrzędy tworzą przestrzeń dla naszych narodowych debat" napisała w liście Para Prezydencka.
W przesłaniu podkreślono również, że właśnie w dziele Mickiewicza „łączność z dawnymi dziejami wpisana jest w historię Polski i przypomina o wartościach kształtujących naród”. Para Prezydencka zachęcała, by „Dziady” czytać wspólnie - w szkołach, bibliotekach, instytucjach kultury i parafiach, ale również na placach, skwerach, ulicach i przy pomnikach poety.
Wybór utworu nie jest przypadkowy. „Dziady” należą do najważniejszych dzieł polskiego romantyzmu. Mickiewicz połączył w nich świat dawnych wierzeń i obrzędów z pytaniami o moralność, historię oraz los narodu. Dobro i zło nie są tu abstrakcyjnymi pojęciami - mają swoje konsekwencje, a przeszłość nie daje o sobie zapomnieć. Dramat stał się również ważnym głosem w sprawie polskiej wolności i przez dziesięciolecia inspirował kolejne pokolenia twórców. Nic więc dziwnego, że po dzieło Mickiewicza wielokrotnie sięgali najwybitniejsi polscy reżyserzy teatralni.
W Żywcu tegoroczny finał Narodowego Czytania odbył się w Żywieckiej Bibliotece Samorządowej. W sali spotkali się przedstawiciele lokalnych władz, aktorzy, seniorzy, mieszkańcy oraz czytelnicy, którzy tego popołudnia wspólnie pochylili się nad tekstem wieszcza.
Wśród osób czytających znaleźli się starosta żywiecki Adrian Midor, burmistrz Żywca Antoni Szlagor oraz przewodniczący Rady Miejskiej w Żywcu Jarosław Gowin. W wydarzeniu uczestniczyła również Helena Kupczak, była dyrektor biblioteki, a także Dariusz Skowroński, aktor Teatru Dramatycznego im. Jerzego Szaniawskiego w Wałbrzychu. Jego interpretacja przyciągnęła uwagę publiczności i pokazała, że klasyczny tekst - nawet ten znany ze szkolnych podręczników - może zabrzmieć zupełnie inaczej, gdy nada mu się odpowiednią siłę i emocję.
Swoją obecnością wydarzenie wzbogacili także przedstawiciele Domu Pomocy Społecznej w Żywcu, aktorzy teatru Klubu Seniora pod opieką Katarzyny Hilbrycht, a także czytelniczki: Monika Piskozub, Klara Piskozub i Zofia Lebioda.
Organizatorzy zadbali również o scenografię. Sala biblioteki tego dnia zdecydowanie odbiegała od codziennego, bibliotecznego porządku. Świece, jesienne dekoracje i ilustracje przedstawiające mroczne, cmentarne pejzaże stworzyły atmosferę nawiązującą do świata „Dziadów”. Można było odnieść wrażenie, że za chwilę światło dnia ustąpi miejsca tajemniczej porze obrzędu. Gdyby nie promienie wpadające przez okna, niejednemu uczestnikowi mogłyby przejść po plecach dreszcze.
I może właśnie o to chodzi w „Dziadach” – by na chwilę wytrącić nas z codzienności.
Narodowe Czytanie jest czymś więcej niż kolejną kulturalną uroczystością wpisaną do kalendarza. W czasach, gdy coraz więcej rzeczy robimy szybko, często samotnie i za pośrednictwem ekranu, wspólna lektura staje się pretekstem do zwyczajnego spotkania człowieka z człowiekiem.
Jeszcze kilkadziesiąt lat temu rozmowy o książkach były naturalnym elementem codzienności. Czytało się, pożyczało książki znajomym, wymieniało opiniami. Dyskutowało o bohaterach, zakończeniach i tym, co właściwie autor chciał powiedzieć. Dziś dorosłość często wygląda inaczej. Praca, obowiązki, rodzina, rachunki i nieustanny pośpiech sprawiają, że na lekturę coraz trudniej znaleźć spokojną chwilę.
A przecież literatura nadal potrafi zrobić coś, czego nie zastąpi żaden ekran. Pobudza wyobraźnię, pozwala wejść w cudzy świat, zmusza do refleksji i paradoksalnie - może ludzi do siebie zbliżać.
W przypadku „Dziadów” jest to szczególnie wyraźne. Mickiewicz mówi o pamięci, odpowiedzialności, cierpieniu, miłości i wspólnocie. O rzeczach, które mimo upływu niemal dwustu lat wcale nie straciły znaczenia.
Dlatego 5 września w Żywcu nie chodziło wyłącznie o to, by przeczytać fragmenty wielkiego dzieła. Chodziło również o to, by na moment zatrzymać się w świecie, w którym książka znów mogła stać się powodem spotkania.
Bo literatura - podobnie jak pamięć - żyje tylko wtedy, gdy przekazujemy ją dalej. A „Dziady” po raz kolejny przypomniały, że między tymi, którzy byli, tymi, którzy są, i tymi, którzy dopiero nadejdą, wciąż istnieje nić, której nie warto zrywać.
Marzena Wendzel - Łabęcka