Są rzeźbiarze, którzy zaczynają tworzyć z potrzeby zrobienia czegoś własnymi rękami. Po prostu. Bartłomiej Gołąbek ze Szczyrku jest tego dobitnym przykładem. Rzeźbi od około pięciu lat i jest samoukiem. Nie traktuje jednak drewna wyłącznie jak materiału. W jego rękach staje się ono tworzywem opowieści o wierze, górach, ludziach i świecie, który zna od dzieciństwa.
Z drewnem związany jest już bardzo wiele lat. Wykonywał karmniki, ławki, rozety, świeczniki i przedmioty użytkowe, podejmował się także napraw i renowacji. Jak dawniej wielu wiejskich gospodarzy, potrafił po prostu wziąć narzędzia i zrobić to, co było potrzebne. Ważną rolę odegrał również jego teść, zawodowy stolarz, dzięki któremu bliżej poznał tajniki profesjonalnej obróbki drewna.
W pewnym momencie pojawiło się jednak pragnienie, by tworzyć coś więcej.
Próbował malarstwa na płótnie, lecz szybko okazało się, że to właśnie drewno jest materiałem, z którym czuje się najlepiej. Początki były niepozorne: drewniane anioły, dekoracje, malowane elementy, zdobienia techniką decoupage. Przełom przyszedł podczas jarmarku folklorystycznego w Szczyrku, gdzie poznał rzeźbiarza Ernesta Kunce. To on zachęcił go do poważniejszego zajęcia się rzeźbą i pomógł wyznaczyć kierunek artystycznych poszukiwań.
Dziś spod dłuta Bartłomieja Gołąbka wychodzą przede wszystkim rzeźby sakralne. Pierwszą rzeźbą było Serce Pana Jezusa. W ciągu kilku lat powstało już kilkadziesiąt prac, a wśród nich szczególne miejsce zajmuje Chrystus Frasobliwy - postać mocno zakorzeniona w religijności i codziennym doświadczeniu mieszkańców gór.
Wyrzeźbił wiele jego wizerunków. Choć wszystkie pozostają w obrębie znanego typu ikonograficznego, żadna twarz się nie powtarza. Jedna jest zamyślona, inna surowa, jeszcze inna nosi ślady zmęczenia i bólu To właśnie w tych twarzach szczególnie wyraźnie widać próbę nadania drewnianym figurom ludzkiego wymiaru.
Chrystus pojawia się zresztą w jego twórczości w wielu odsłonach: jako wjeżdżający do Jerozolimy, przywiązany do słupa, dźwigający krzyż i Ukrzyżowany . Są Piety, kapliczki z napisem „Jezu, ufam Tobie”, Dobrym Pasterzem oraz betlejemskie stajenki.
Obok Chrystusa jest Maryja. Madonna z Dzieciątkiem, Serce Matki Boskiej, Matka Boska Gromniczna, Matka Boska Różańcowa, Święta Rodzina czy wizerunki Matki Boskiej Szczyrkowskiej inspirowane figurą z miejscowego sanktuarium pokazują, jak mocno twórca czerpie z religijnego krajobrazu własnego regionu. Szczególnie interesująca jest kapliczka Matki Boskiej Zielnej - przedstawienie niezwykłe na tle tradycji kapliczkowej.
W jego świecie nie brakuje także świętych: Józefa z aniołkiem i Józefa Robotnika, świętej Rity, świętego Franciszka, świętego Jakuba - patrona zabytkowego drewnianego kościoła w Szczyrku - czy Archanioła Michała. Są anioły z sercami, gołąbkami, warkoczami i sukienkami inspirowanymi strojem góralskim.
I właśnie tutaj sztuka Gołąbka zaczyna opowiadać nie tylko o religii, lecz także o miejscu, z którego wyrasta.
W jego rzeźbach pojawiają się muzykanci w góralskich strojach, grający na instrumentach charakterystycznych dla tradycyjnej kapeli, a także pasterze z piszczałkami. Twarze bywają pociągłe i charakterystyczne dla jego stylu, ale artysta potrafi również uchwycić dojrzałość starego górala czy surowe rysy zbójnika. Jest w tym pamięć o konkretnym krajobrazie i ludziach, których można spotkać w beskidzkich miejscowościach.
Czasem jednak rzeźbiarz pozwala sobie odejść od rzeczywistości. Tworzy galerię krasnali, a także drzewa i grzyby, którym nadaje twarze, jakby przyroda sama mogła przemówić.
Najbardziej rozpoznawalnym elementem jego prac pozostaje jednak kolor. Intensywny, odważny. Głębokie błękity, soczyste zielenie, żółcie i wielobarwne ornamenty sprawiają, że rzeźby trudno pomylić z innymi. Część odcieni artysta przygotowuje sam, dzięki czemu ich kolorystyka nabiera indywidualnego charakteru. Szczególne wrażenie robi połączenie głębokiego, bardzo intensywnego koloru niebieskiego z żółcią gwiazd na przedstawieniach Matki Bożej oraz niezwykła, nasycona zieleń kapliczki Matki Boskiej Szczyrkowskiej.
Do tego dochodzą ornamenty. Kwiaty na szatach aniołów przypominają wzory znane ze spódnic góralskich, a wielobarwne motywy kwiatowe w kapliczkach sprawiają, że sakralne przedstawienia nabierają radosnego charakteru. Niesiona tradycją wiara katolicka to przecież nie tylko zbolały Chrystus ale i historie nawróceń, uzdrowień i cudów - historie radosne. I nawet jeżeli my współcześni światopoglądowo odbiegamy od tradycji katolickiej, nie możemy zaprzeczyć, że tematyka z nią związana jest nierozłączna z kulturą i sztuką - tak ludową jak i wysoką.
Może właśnie w intensywności barw i detali, nawiązań do najbliższego otoczenia w twórczości rzeźbiarza kryje się najważniejszy sens jego sztuki. Nie chodzi wyłącznie o wierne odtworzenie tradycyjnych form. Jest w niej potrzeba radości, piękna i światła - tego rodzaju piękna, które wyrasta z codzienności: z przyrody, religijności, spotkania z drugim człowiekiem i lokalnego dziedzictwa.
Jego kapliczki można dziś znaleźć na prywatnych posesjach w Szczyrku i okolicznych miejscowościach, a około dziesięciu trafiło także w inne regiony Polski. W 2026 roku do Muzeum Chrystusa Frasobliwego w Jeżowem przekazał kapliczkę z Jezusem Frasobliwym. Wcześniej jego prace można było oglądać m.in. podczas kiermaszów folklorystycznych w Szczyrku, organizowanych w ramach Tygodnia Kultury Beskidzkiej i Jarmarku Wielkanocnego.
Dla twórcy ważne jest, że jego rzeźby znajdują odbiorców. Nie zmienia to jednak zasadniczej motywacji. Nie tworzy dlatego, że ktoś czeka na kolejną figurę. Tworzy, bo drewno domaga się w jego rękach kolejnej historii.
Być może dlatego jego rzeźby mają w sobie coś, czego nie da się osiągnąć samą techniką. Są osobiste. Wyrastają z Beskidów, ale nie próbują ich kopiować. Z tradycji biorą religijne motywy, z lokalnej kultury - stroje, twarze i ornamenty, z przyrody - kolor i bujność roślinności. A potem przepuszczają to wszystko przez wrażliwość człowieka, który znalazł swoje miejsce pomiędzy dłutem a drewnem.