Festiwal Żywiec Miasto zmySŁÓW nie ogranicza się do sztuki, literatury czy spotkań z twórcami. W jego programie znalazło się również miejsce na rozmowę o człowieku, jego odpowiedzialności i konsekwencjach słów, które wypowiada. Szczególnie mocno wybrzmiało to podczas dwóch wykładów skierowanych przede wszystkim do młodego odbiorcy. Prof. dr hab. Marek Konopczyński oraz płk dr Dariusz Trojszczak spojrzeli na problem mowy nienawiści z dwóch różnych perspektyw. Pierwszy mówił o człowieku i jego rozwoju społecznym, drugi - o mechanizmach funkcjonowania organizacji terrorystycznych. Wspólnym mianownikiem okazały się słowa.
Pierwszy wykład poprowadził prof. dr hab. Marek Konopczyński, wybitny pedagog resocjalizacyjny. Punktem wyjścia stała się próba zrozumienia, w jaki sposób człowiek rozwija się jako istota społeczna. Dopiero na tym tle można było zobaczyć, jak głęboko komunikaty kierowane do nas przez innych mogą wpływać na nasze postrzeganie siebie, otoczenia i relacji z drugim człowiekiem.
Mowa nienawiści nie pojawia się bowiem w próżni. Słowo może być pojedynczym komunikatem, ale może również stać się elementem procesu, który stopniowo zmienia sposób myślenia. Powtarzane oceny, stereotypy i wykluczające komunikaty mogą wpływać na to, jak postrzegamy określone osoby czy grupy. Szczególnie istotne staje się to w przypadku młodych ludzi, którzy dopiero budują swoją tożsamość, uczą się relacji społecznych i próbują znaleźć własne miejsce w świecie.
Następnego dnia uczestnicy festiwalu otrzymali zupełnie inną perspektywę. Płk dr Dariusz Trojszczak poświęcił swój wykład zagadnieniom terroryzmu, koncentrując się jednak nie na sensacyjnej stronie tego zjawiska, lecz na jego organizacyjnych mechanizmach. Za przykład posłużyła organizacja Al-Kaida.
W trakcie spotkania analizowano między innymi czynniki, które mogą prowadzić do radykalizacji i przemocy. Wykładowca odniósł się również do kwestii interpretacji tekstów religijnych i wykorzystania ich przez osoby tworzące ideologiczne uzasadnienia dla przemocy. W tym kontekście przedstawił interpretację historycznego rozwoju Koranu, w którym teksty zawierające mowę nienawiści pojawiły się dopiero po śmierci Mahometa co pozwoliło na luźną ich interpretację. Był to jeden z elementów, które należy uwzględniać przy analizowaniu procesu radykalizacji islamu. Nie chodziło więc o sprowadzenie terroryzmu do religii, lecz o pokazanie, jak idee i teksty mogą być selektywnie interpretowane oraz wykorzystywane do budowania określonych narracji.
I właśnie tutaj oba wykłady spotkały się w jednym punkcie.
Słowo.
To ono może być początkiem rozmowy, sposobem na wyrażenie emocji, narzędziem budowania relacji i źródłem wsparcia. Za pomocą słów można opowiedzieć historię, wyznać miłość, przeprosić, podnieść kogoś na duchu albo przekonać do działania. Ale ta sama zdolność komunikowania może zostać wykorzystana w zupełnie przeciwnym celu.
Słowa mogą wykluczać. Mogą odbierać godność. Mogą budować obraz „nas” i „ich”, wzmacniać podziały i usprawiedliwiać wrogość. W skrajnych przypadkach stają się jednym z elementów prowadzących do przemocy - wymierzonej nie tylko w jednostkę, lecz także w całe grupy społeczne czy narody.
Dlatego oba festiwalowe spotkania miały znaczenie wykraczające poza sam program wydarzenia. Nie były jedynie wykładami akademickimi. Stały się próbą odpowiedzi na pytanie, które w świecie pełnym komunikatów, komentarzy i nieustannego przepływu informacji nabiera szczególnego znaczenia: co robimy ze słowami, które otrzymujemy - i co robimy ze słowami, które sami wypowiadamy?
Festiwal Żywiec miasto zmySŁÓW pokazuje w ten sposób swoją szerszą ambicję. Sztuka i kultura mogą być przestrzenią zachwytu, ale mogą również skłaniać do zatrzymania się i spojrzenia na rzeczywistość z innej perspektywy. Mogą zadawać pytania, na które nie ma prostych odpowiedzi.
W czasach, gdy jedno zdanie może w ciągu kilku sekund dotrzeć do milionów osób, odpowiedzialność za słowo nabiera szczególnej wagi. Warto więc nie tylko zastanawiać się, co chcemy powiedzieć, ale również - co nasze słowa mogą zrobić drugiemu człowiekowi.
Bo być może właśnie od tej refleksji zaczyna się najważniejsza część festiwalu: nie ta dotycząca sztuki, lecz ta dotycząca człowieka.