Opowieść o wierności, godności i powrocie - pamiątki Żywieckich Habsburgów w Muzeum Miejskim w Żywcu

Opublikowano w 27 stycznia 2026 19:48

Są w historii miast postacie, które nie odchodzą wraz z biegiem lat. Pozostają obecne – w pamięci, w krajobrazie, w cichym poczuciu ciągłości. Dla Żywca taką postacią była Maria Krystyna Immaculata Elżbieta Renata Alicja Gabriela Habsburg-Lotaryńska – ostatnia mieszkanka miasta z dynastii Habsburgów, kobieta, w której losie skupiły się dramat XX wieku, arystokratyczna powściągliwość i niezłomna lojalność wobec Polski.

 

Urodzona jako córka arcyksięcia Karola Olbrachta Habsburga i księżnej Alicji z Ankarcronów, Maria Krystyna dorastała w Zamku w Żywcu, w domu, który przez dekady był symbolem odpowiedzialności możnowładztwa wobec lokalnej wspólnoty. Żywieccy Habsburgowie cieszyli się wśród mieszkańców miasta szczególnym szacunkiem – nie tyle z racji tytułów, ile postawy. Arcyksiążę Karol Olbracht odmówił przyjęcia obywatelstwa III Rzeszy, za co zapłacił więzieniem i represjami. Jego małżonka, księżna Alicja, z pełną świadomością ryzyka zaangażowała się w działalność konspiracyjną Związku Walki Zbrojnej, a następnie Armii Krajowej.

 

 

 

Pod pseudonimem „Alicja” prowadziła nasłuch radiowy, przenosiła korespondencję, redagowała materiały konspiracyjne i tłumaczyła komunikaty dzięki biegłej znajomości języków obcych. To za tę służbę, cichą i bezinteresowną, została w 1946 roku odznaczona Krzyżem Walecznych, a w 1963 – Honorową Odznaką AK, przyznaną na wniosek generała Tadeusza Bora-Komorowskiego.

 

Wojna nie oszczędziła również młodej Marii Krystyny. W 1942 roku, w wyniku dekonspiracji i jawnie antyniemieckiej postawy rodziny, Habsburgowie zostali wywiezieni na roboty przymusowe do Straussbergu pod Weimarem. Maria Krystyna uznana została za niezdolną do ciężkiej pracy fizycznej. W latach 1943–1945 znalazła zatrudnienie jako pomoc lekarska w klinice okulistycznej w Austrii – doświadczenie, które ukształtowało jej dalsze wybory.

Po wojnie losy rodziny były naznaczone niepewnością. Studia medyczne księżna Krystyna rozpoczęte na Uniwersytecie Wiedeńskim, a następnie kontynuowane na Uniwersytecie Jagiellońskim, dwukrotnie przerywała: najpierw z powodu powrotu do Polski, potem emigracji do Szwecji, dokąd w 1951 roku wyjechała wraz z ciężko chorymi rodzicami. Tam też zmarł jej ojciec.

Przez kolejne dekady Maria Krystyna żyła na emigracji – najpierw w Szwecji, potem przez blisko czterdzieści lat w Szwajcarii. Choroba, gruźlica, skierowała ją do sanatorium w Davos, a następnie do pensjonatu Alpina, gdzie spędziła wiele lat. Nie zerwała jednak więzi z Polską. W 1970 roku została przyjęta do Zakonu Polskich Kawalerów Maltańskich w Rzymie, angażowała się w działalność charytatywną, także na rzecz mieszkańców Żywca.

 

 

Powrót nastąpił późno, lecz był powrotem definitywnym. W 1993 roku odzyskała polskie obywatelstwo, a w 2001 roku zamieszkała na stałe w Żywcu, w Nowym Zamku – w mieszkaniu wydzielonym dla niej przez władze miasta, urządzonym w dawnej kręgielni, niegdyś należącej do jej rodziny. Był to powrót symboliczny: domknięcie biografii, która zatoczyła szeroki, europejski krąg.

 

W uznaniu zasług została odznaczona Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, otrzymała również tytuł Honorowego Obywatela Żywca. Posługiwała się biegle siedmioma językami, lecz – jak podkreślali mieszkańcy – zawsze najchętniej mówiła po polsku, z lekkim, ledwie uchwytnym obcym akcentem, który był znakiem jej burzliwej drogi.

 

Zmarła nad ranem 2 października 2012 roku na zamku w Żywcu. Pozostała po niej pamięć – żywa i pełna czułej nostalgii. W Muzeum Miejskim w Żywcu obszerna ekspozycja poświęcona Żywieckim Habsburgom przyciąga dziś mieszkańców i przyjezdnych. Fotografie, meble, suknie, a także drobne przedmioty należące do księżnej Krystyny – kapelusze, buty, osobiste drobiazgi – mówią więcej niż pomniki. Są świadectwem życia przeżytego z godnością i wiernością miejscu, które, mimo długiej nieobecności, pozostało jej prawdziwym domem.